Kurozwęki
Kurozwęki,
niegdyś niewielkie miasteczko nad brzegiem doliny rzeki Czarnej, jako
wieś należąca do grodu krakowskiego pojawia się w źródłach w 1246 roku.
Wtedy to, w dokumencie księcia sandomierskiego i krakowskiego Bolesława
Wstydliwego występuje comes Mistigneuus filius Martini de Kurozwansch.
Pozostawała w rękach Poraitów herbu Róża, rodu na poły legendarnego,
wywodzonego przez Długosza z Czech jako związanego z legendą św.
Wojciecha.
Stopniowo,
popierając wiernie króla Władysława II Łokietka szczyty świetności
osiągnęli Kurozwęccy w ostatnich latach rządów króla Kazimierza III
Wielkiego oraz czasach panowania Ludwika Węgierskiego. Jednym z nich był
niewątpliwie kasztelan krakowski Dobiesław, który w 1380 roku został
kanclerzem krakowskim, a jego młodszy syn Zawisza, kanclerz i biskup
krakowski sam stanął na czele powołanego w węgierskiej Budzie
trzyosobowego rządu namiestniczego, do którego należał i Dobiesław.
Zawisza, prowadzący wystawny tryb życia i lubujący się w przepychu
biskup jest znany także z działalności fundacyjnej. Jego staraniem
powstały kaplica mariacka i kolegium mansjonarskie przy wawelskiej
katedrze.
Niewątpliwie wpływy, jakie osiągnęli Kurozwęccy dzięki wiernej służbie, pozwoliły im wzmocnić swoją pozycję majątkową.
Zapewne
wówczas też, w 2 połowie XIV wieku, być może na miejscu małego
drewnianego gródka staraniem zmarłego w 1397 roku Dobiesława bądź nieco
wcześniej zmarłego jego syna, również Dobiesława z Chodowa piszącego się
de Kurozwanky, zbudowany został zamek, znany z dokumentu z 1400 roku
jako castrum Curoswank. Zamek ulokowano na wyniosłej nad bagnistym
rozlewiskiem rzeki Czarnej kępie, wzmocnionej balami. Początkowo
wzniesiono owalny kamienny mur z wjazdem, zapewne od strony południowej.
Wkrótce, w południowej części dziedzińca wybudowano kamienną,
czterokondygnacyjną, czworoboczną więżę z nadwieszonym, drewnianym
poddaszem o funkcjach mieszkalnych i strażniczych. Pozostałą część
wybrukowanego dziedzińca wypełniała zapewne drewniana zabudowa. Ufortyfikowany zamek poprzedzony był, niewątpliwie od południa, gospodarczym przedzamczem.
Wybitnym
przedstawicielem rodu był wówczas syn Krzesława z Chodowa, kolejnego z
synów Dobiesława, Mikołaj z Michałowa, zwany Białuchą, starosta i
kasztelan krakowski.
W
ciągu XV wieku, za kolejnych małopolskich Poraitów, ich główna siedziba
uległa wzbogaceniu poprzez zamianę drewnianej zabudowy dziedzińca na
murowaną, wiążąc się oczywiście ze stopniowym podnoszeniem poziomu
dziedzińca. Ta, jak i każda z licznie następujących po sobie, kolejnych
przebudów będzie odzwierciedleniem chęci dostosowywania zamku do
panujących współcześnie wzorców, będzie – aczkolwiek niejednokrotnie
znacznie zapóźnionym – ich odbiciem.
Rozbudowę,
odpowiadającą rosnącym reprezentacyjno – mieszkalnym wymaganiom jak i
konieczności modernizacji dotychczasowego systemu obronnego, rozpoczęto
wbudowaniem we wschodniej części jednotraktowego budynku. Potem
dostawiono budynek północny i najpóźniej, ale jeszcze w XV stuleciu
budynek zachodni, wszystkie może w charakterze zaopatrzonych w
strzelnice wież mieszkalnych.
Na
przełomie stuleci Kurozwęccy jeszcze raz podjęli trud przebudowy zamku.
Być może zainicjował ją Mikołaj Lubelczyk a kontynuował jego syn
Hieronim, podskarbi wielki koronny, ostatni z Kurozwęckich, zmarły przed
1520 rokiem. Po ostatecznym rozebraniu domu drewnianego wzniesiono
drugą część budynku północnego.
Jednakże
znaczniejsze prace wiążą się zapewne już z kolejnymi właścicielami dóbr
i zamku, Lanckorońskimi, albowiem jedna z dwóch córek Hieronima
Kurozwęckiego, Anna poślubiła po 1521 roku łowczego sandomierskiego Jana
Lanckorońskiego, wnosząc w posagu Kurozwęki.
W
początkach XVII wieku budynku wschodnim prawdopodobnie urządzono na
nowo kaplicę, istniejącą w zamku przynajmniej od końca XV wieku i
obsługiwaną przez sprowadzonych w 1487 roku przez Piotra Kurozwęckiego
(zw. Lubelczykiem) do Kurozwęk kanoników regularnych. Inicjatorem tego
działania był zapewne podkomorzy sandomierski Zbigniew Lanckoroński,
dziedzic Kurozwęk od 1591 roku aż do swej śmierci w roku 1619, który –
według herbarza jezuity Kaspra Niesieckiego – skoro się z Kościołem
katolickim pojednał kanoników – usuniętych przez swego ojca Krzysztofa,
seniora kalwińskiego kościoła w Małopolsce – na dawne miejsce
przywrócił.
Kolejne,
w XVII wieku realizowane przekształcenia doprowadziły do stopienia
niejednorodnych budynków w dwa pałacowe skrzydła mieszkalno –
reprezentacyjne, wschodnie i zachodnie.
Ten
proces scalania zabudowań zamkowych został ukończony bardzo późno, bo
dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku wystawieniem dwukondygnacyjnych
krużganków arkadowych przy południowej, zachodniej i północnej stronie
dziedzińca. Wraz z tym znacznie podniesiono poziom dziedzińca,
ujednolicono poziomu wnętrz a we wschodnim narożniku krużganku
południowego usytuowano dwubiegowe schody.
Podniesienie
poziomu dziedzińca sprawiło, że dotychczasowe przyziemie stało się
kondygnacją piwniczną a późnośredniowieczna, najwyższa kondygnacja
barokowym piano nobile o wnętrzach powiązanych w amfilady. Zapewne
wówczas też wykonano przejazd skrzydle wschodnim, zwany Czarną Bramą,
wcześniej zapewne o gospodarczym charakterze.
Lanckorońscy,
do 1747 roku właściciele zamku, zdążyli zrealizować jedną jeszcze
modernizacją zamku, 22 kwietnia 1745 roku Stanisław Lanckoroński
podpisał kontrakt w majstrem mularskim z Wiśnicza Aleksandrem Fałkowskim
(vel Fiałkowskim), potem 22 czerwca 1746 roku kolejną umowę o
zreperowanie zamku tak we wewnątrz jak z wierzchu, nie zmieniając
jednocześnie nic w układzie przestrzennym budowli. I tak w trakcie tych
prac wymieniono okna denovo w izbach dolnych y górnych, sklepiono dwie
piwnice, majster zobowiązał się też piece, y kominy murować, y wywodzić
na dach.
Po
bezdzietnej śmierci Stanisława Lanckorońskiego w 1747 roku, wdowa Anna z
Rawiczów Dembińska poślubiła w 1752 roku Macieja Sołtyka, generała
wojsk polskich, potem kasztelana a od 1774 roku wojewodę
sandomierskiego. On też zapewne ukończył rozpoczęty remont a nieco
później, w latach 1768-1772 podjął dzieło dość gruntownej przebudowy
zamku, przekształcając założenie mieszkalno – obronne w barokowo –
klasycystyczną rezydencje.
Przebudowaną bryłę zamku ujednoliciły łamane dachy mansardowe.
Trzecia
żona Macieja Sołtyka, Kunegunda z Koszowskich zapisała Kurozwęki swemu
szwagrowi Tomaszowi Sołtykowi, kasztelanowi zawichojskiemu. Po nim dobra
przejął jego jedyny syn, urodzony w 1777 roku Antoni Tomasz, żonaty z
Anastazją z Rudnickich.
W
niespokojnych i wyniszczających latach przełomu stuleci zamek znacznie
ucierpiał tak, że gdy w 1811 roku osiadł tu Antoni Tomasz zamek na
pustkę znowu wyglądał, a jego żona z pięciu salonów czyszcząc i
dobierając adamaszki potrafiła uratować dwa.
Anastazja
Sołtykowa, spędziwszy w młodości kilka lat w Puławach wyniosła stamtąd
zamiłowanie do rzeczy pięknych i staranie o ogrodach.
Nic
więc dziwnego, że wkrótce nowi mieszkańcy sprowadzili z Czech artystę –
ogrodnika Jana Zulaufa. On też uporządkował park na tyle okazale, że
wkrótce, bo w 1820 roku pozyskany został do Łańcuta a Klementyna z
Tańskich Hoffmanowa w 1828 roku doceniła tu współpracowanie natury i
sztuki. W ogrodzie znalazła się między innymi ptaszarnia pełna rzadkich
okazów i oranżeria, urządzona w przebudowanym pawilonie zachodnim.
Kurozwęcki park krajobrazowy był chwalony też za wielkość wód i
trawników tudzież dobór drzew cieniujących się, budził zapewne zachwyt
przybywających gości.
Przed
1831 rokiem, jeszcze przed śmiercią Antoni Sołtyk kazał wbudować w
południowo – zachodnim narożniku budynku trójkątny taras na wysokich
półkolistych arkadach, tworząc platformę widokową.
Córka
Sołtyków Emilia, poślubiwszy w 1833 roku Pawła Popiela herbu Sulima
wniosła w posagu Kurozwęki, gdzie młodzi zamieszkali po pożarze w 1840
roku majątku Popielów w podkrakowskiej Ruszczy.
Paweł
zdecydował się na gruntowną przebudowę wnętrz, nie naruszając
zasadniczej bryły zamku. Przede wszystkim podzielił wysoką Salę balową
na kilka mniejszych pomieszczeń, w arkadach krużganków wprowadził
stolarkę celem urządzenia przeszklonego korytarza, we wnętrzach założył
nowe sufity i część z nich pokrył ornamentalnymi malowidłami. Zapewne
wówczas też umieszczono nowy piaskowcowy portal główny. Po odgruzowaniu
piwnic zdecydował się na założenie „gotyckich” sklepień.
Paweł
Popiel, wybitny przedstawiciel konserwatystów galicyjskich, publicysta –
współzałożyciel „Czasu”, już w 1873 roku przekazał dobra Kurozwęckie
synowi Marcinowi.
Ostatniej,
niewielkiej resztą, przebudowy pałacu zgodnie z ówczesnymi wymaganiami
dokonano po 1918 roku, według rysunków projektowych krakowskiego
architekta Franciszka Mączyńskiego.
Polegała
ona głównie na modernizacji komunikacji wnętrz, między innymi w
ryzalicie północnym, zwanym Popielówką oraz urządzeń grzewczych i wodno –
kanalizacyjnych.
W
1944 roku Marcin Popiel pozbawiony został swego zespołu zamkowego. Po
latach dewastacji, w początkach lat 70-tych przystąpiono do
kompleksowych prac badawczych i zabezpieczających cenny zabytek. W
1991 roku zamek wraz z parkiem powróciły w ręce spadkobierców ostatnich
właścicieli. Podjęli oni trud przywrócenia mu dawnej świetności.
W skład Zespołu pałacowo - parkowego wchodzą: pałac, pawilon wschodni
zwany oficyną, pawilon zachodni zwany oranżerią, budynek stajni cugowej
z dobudowanym na początku XIX wieku i strzeżonym przez dwa lwy portalem
kolumnowym oraz zachowana część krajobrazowego parku angielskiego,
którego prawdziwą ozdobą są platany.
Pałac w Kurozwękach jest jednym
z niewielu zabytków w Polsce, pozwalających prześledzić kolejne zmiany
stylów: od murowanego zamku rycerskiego, poprzez dwór obronny, do
barokowo-klasycznej rezydencji. Zamek został wybudowany przez rodzinę
Kurozwęckich, a następnie przechodził kolejno w ręce Lanckorońskich,
Sołtyków i Popielów.
W okresie międzywojennym majątek obejmował 6000 ha pól, lasów, stawów
rybnych i słynął ze stadniny koni anglo-arabskich. We wrześniu 1944
roku pozostałą w kraju rodzinę Popielów zmuszono do opuszczenia majątku,
a wszystkie budynki i grunty zostały przejęte przez państwo. W roku
1989 starania o odzyskanie majątku podjął mieszkający w Polsce
przedwojenny jego właściciel, ksiądz infułat Marcin Popiel, długoletni
proboszcz parafii Szewna koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Tuż po jego
śmierci, w 1991 roku, ruina pałacu i część parku została odkupiona przez
prawowitych właścicieli. W imieniu rodziny posiadłość objął Jean Martin
Popiel ze swą żoną Karen Sveny Jacobsen, z pochodzenia Norweżką. Przed
osiedleniem w kraju Marcinowie Popielowie mieszkali m.in. w Szkocji,
Kongo, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Belgii. Doczekali się ośmiorga
dzieci - trzech córek oraz pięciu synów. W związku z objęciem majątku
podjęli decyzję o przeniesieniu się do Polski.
Nowy właściciel już w roku 1992 rozpoczął prace porządkowo -
remontowe, mające na celu przywrócenie historycznej świetności zamkowi. W
celu sprawniejszego zarządzania posiadłością, utworzono dwie spółki:
„Zespół Pałacowy”—która prowadzi hotel, ośrodek konferencyjny,
restaurację i oferuje liczne atrakcje turystyczne oraz „Stadninę Koni
Kurozwęki”, zajmująca się hodowlą koni arabskich, bizonów i krów
mlecznych. Motto prowadzonej przez obecnego właściciela działalności
gospodarczej brzmi: „Korzystając z historycznych doświadczeń i
dobrodziejstw współczesności, zaspokajamy potrzeby wyższe naszych
klientów, troszcząc się równocześnie o zachowanie powierzonych nam
obiektów dla przyszłych pokoleń”. Dziś Zespół Pałacowy w Kurozwękach
jest znany w Polsce jako obiekt zabytkowy i atrakcja turystyczna z
jedynym w naszym kraju stadem bizonów amerykańskich. Do niewątpliwych
sukcesów jego właścicieli zaliczyć należy: zabezpieczenie i konserwację
piwnic oraz podziemi, odnowienie barokowej fasady pałacu, całkowitą
rekonstrukcję wystroju sali balowej i ciągu salonów oraz remont obu
pawilonów. Na szczególną uwagę zasługuje odrestaurowana barokowa kaplica
zamkowa oraz otwarte w roku 2011 Muzeum: Skarby i pamiątki rodu
Popielów wraz z galerią obrazów znanego malarza i pisarza Józefa
Czapskiego.






Barokowa kaplica
zamkowa
Sala balowa
I jeszcze kilka zdjęć z wnętrza pałacu.
Do niewątpliwych sukcesów jego właścicieli zaliczyć należy: zabezpieczenie i konserwację piwnic oraz podziemi.
Na terenie Zespołu Pałacowo-Parkowego w Kurozwękach, znajdują się trzy
piękne platany klonolistne. W 1980 r. drzewa otrzymały rangę pomników
przyrody. Platany są przykładem doskonale zachowanych, zabytkowych
obiektów przyrodniczych.
Pałac jest w całości dostępny do zwiedzania ( lochy, piwnice, dziedziniec, I piętro i poddasze, na którym znajduje się muzeum).
W skład muzeum wchodzi sala, w
której znajdują się pamiątki rodziny Popielów, jak również drugie
pomieszczenie, gdzie mieści się galeria obrazów Józefa Czapskiego.
Oprócz
rodzinnych fotografii można w nim zobaczyć bardzo piękne i cenne
obrazy, srebra, zegary, odznaczenia, książki, porcelanę i wiele różnych
pamiątkowych przedmiotów. Pozostałe dzieła sztuki z pałacu w
Kurozwękach można oglądać w Muzeum Narodowym w Kielcach jako depozyt
rodziny Popielów. Czapski w zbiorach rodziny Popiel - de Boisgelin to
kolekcja zawierająca 23 obrazy pędzla Józefa Czapskiego (1896-1993).
Obrazy
pochodzą z francuskich zbiorów Michała Popiela de Boisgelin. Powstawały
w latach 1954 - 1977 we Francji. Dzieła te były w Polsce uprzednio
eksponowane m.in. w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie, w
Galerii "Kordegarda" w Warszawie, jak również w Muzeum Narodowym w
Kielcach.
Józefa Czapskiego znamy jako znakomitego malarza, pisarza i teoretyka sztuki.
Od mojego poprzedniego pobytu w Kurozwękach wiele się zmieniło. Tak wtedy wyglądał zamek z zewnątrz.